Dzień 8

Tej nocy przyśnił mi się prawdziwy koszmar. Taki, po którym nie ma się już ochoty na sen i który pozostawia uczucie niepokoju i uzasadnionego lęku. Zaczynał się w momencie, kiedy opuściłem dom. Noc rozświetlał wyłaniający[…]

Kontynuuj czytanie …

Dzień 7

Nie wiem jak opisać zeszłą noc. Ciężko mi zrozumieć co się stało, chociaż wnioski nasuwają się same. Zaczęło się późnym wieczorem. Otępiały bardziej niż przez ostatnie dni siedziałem w fotelu. Pokój powoli spowijał mrok. Nie[…]

Kontynuuj czytanie …

Dzień 6

Wiele się zmieniło. Zagrożenie przybrało zupełnie nową formę. Nie ma już mowy o pojedynczych przypadkach chorobowych i rzadkich spotkaniach z agresorami (póki co tak będę ich nazywał). Wczorajszy atak zapowiadał zmiany, które dzisiaj wyraźnie widzę.[…]

Kontynuuj czytanie …

Dzień 5

Wczorajsza noc i dzisiejszy dzień minęły bardzo intensywnie. Sporo się wydarzyło, mimo, że nie wróciłem do marketu. Nie miałem odwagi ani ochoty, ani nerwów, ani zdrowia. Wiedziałem, że objadanie się po długim poście nie jest[…]

Kontynuuj czytanie …

Dzień 4

Prowiant zdobyty, a ja obecnie przebywam w domu, nie w piwnicy. Ale od początku… Wczesnym rankiem, uzbrojony w metalową rurkę (tę samą, która pomogła mi z kotem) i z dużą torbą za pazuchą ruszyłem w[…]

Kontynuuj czytanie …

Dzień 3

Piwnica zaczyna mi się dawać we znaki. Śpię na kartonach po sprzęcie elektronicznym, przykrywam się dziurawą plandeką a za poduszkę służy mi reklamówka wypełniona pozostałą po ociepleniu domu wełną mineralną. Ciągle nie mam odwagi wrócić[…]

Kontynuuj czytanie …