Prolog

Zawsze chciałem prowadzić blog, ale nie spodziewałem się, że zmotywują mnie takie okoliczności…

Dzisiaj mijają trzy tygodnie od pierwszej wzmianki w serwisach informacyjnych. Wiadomość przekazana bez większych emocji i szczegółów. Po prostu: „W województwie mazowieckim coraz więcej zachorowań. Lekarze proszą o nie lekceważenie objawów i zgłaszanie się do przychodni i szpitali. Wybuch epidemii grypy sezonowej na stałe wpisał się w polskie realia.” A potem coś o wzroście cen paliw i zbliżającej się kampanii wyborczej.

Nie zapamiętałbym tego komunikatu, gdyby nie późniejsze do niego odniesienia. Liczba chorych szybko rosła, podobnie jak zajmowany przez chorobę obszar. Nie miało znaczenie wcześniejsze zaszczepienie się. Na nową odmianę grypy chorowali i dorośli i dzieci, starzy, młodzi, ludzie ze wszystkich grup społecznych.

Zwrot nastąpił kiedy ogłoszono, że na tego samego wirusa chorują zwierzęta hodowlane, później również domowe. Oznaczało to, że możliwe jest przenoszenie patogenu między gatunkami, co wykluczało wirusa grypy. Czy lekarze lub tzw. „naukowcy” już wcześniej znali zagrożenie? Może kiedyś się tego dowiemy, obecnie nikt już nowych informacji nie przekazuje.

Dzisiaj wiadomo tyle ile widać na ulicach. Wałęsają się po nich chore koty, psy, dziki, czasem nawet krowy i konie. Są otępiałe, rzadko agresywne. Co innego ludzie. Z powodu paniki i oczywistego strachu wywołanego infekcją ludzi zdrowych i w początkowym stadium choroby na ulicach nie spotkacie. No chyba, że to nieostrożny lub zuchwały szabrownik – na takich też trzeba uważać.

Nie wiem jak Wy, ale ja od dwóch tygodni nie wychodziłem z domu. Zapasów żadnych nie zrobiłem, bo sprawy potoczyły się zbyt szybko. Teraz zastanawiam się nad jakimś wypadem po jedzenie, bo woda póki co jest.
Mam wrażenie, że jestem więźniem we własnym domu. Co prawda przez ostatnie lata nie byłem typem imprezowicza, ale nie chcieć a nie móc to wielka różnica.
Spaceruję po domu szukając jakiegoś punktu zaczepienia. Zupełnie nie wiem co mam ze sobą zrobić. Radio ustawione na moją ulubioną stację tylko szumi, ale wierzę, że w końcu ktoś się odezwie.
Telewizja nie nadaje, widać jedynie informację o braku sygnału.
Zobaczymy co przyniesie kolejny dzień…

(Zdaję sobie sprawę, że każdy z Was doskonale wie co się dzieje, ale chciałem pokrótce usystematyzować moje informacje. Być może piszę tylko dla siebie, bo w jakiś sposób mnie to uspokaja i sprawia wrażenie przebywania z ludźmi, ale będę to robił do czasu zażegnania zagrożenia, albo…sam nie wiem.)

2
Dodaj komentarz

Proszę Zaloguj się aby komentować pod swoim nickiem
najnowszy najstarszy
Sobek

a ja już dawno wiedziałem, że coś się święci

Anonim

Apokalipsa była kwestią czasu!